czwartek, 30 stycznia 2020

Krzyki



Ojciec Rodrigo próbował mnie pocałować, a ja próbowałam wbić mu widelec w brzuch. To znaczy nie ja. Maria. Wtedy pojawiła się Siostra Gertruda i kazała mu się odsunąć, a mi wynosić się do mojego pokoju. Nadal słyszę jak siostra mówi mu, aby zostawił dziewczęta w spokoju, a on spluwa jej w twarz i wyzywa od wielu typów prostytutek, śmiejąc się, że to jego klasztor i jego zasady. Podstarzała siostra krzyczała, spadając w dół, a ojciec Rodrigo śmiał się, przyglądając się jej ze szczytu schodów. Nie mogę się od tego uwolnić. Ani od tego wspomnienia, ani od kolejnego, który wróciło do mnie zeszłej mocy z każdym agonicznym detalem. Wyciągam kuchenny nóż z brzucha Lilian po raz setny, a ta łapie się kurczowo mojego habitu i płaczę, że on nas znajdzie i zabije, próbując odebrać mi ostrze. Mówię jej, że wszystko będzie w porządku, ale jestem tak pijana, że ciężko mi się skupić. Lillian wyrywa mi nóż z ręki i odpycha od siebie, a że w moich żyłach płynie alkohol zamiast krwi padam na podłogę jak worek ziemniaków i tracę przytomność.
Nie wiem co jest gorsze: nie pamiętać co się wydarzyło czy pamiętać i chcieć zapomnieć. Ciotka Maria opętała mnie kiedy ojciec Rodrigo zabił moją rodzinę. Może gdy powiem to na głos cała ta sytuacja stanie się dla mnie realniejsza, ale znając moje szczęście ktoś mnie usłyszy i wsadzi do więzienia. Wzruszyło mnie to, że duch mojej ciotki chce pomścić śmierć swojej siostry nawet zza grobu. Anastazja mogłaby się czegoś od niej nauczyć. Mogłaby mnie nawiedzić i pocieszyć od czasu do czasu. Może nie czułabym się wtedy opuszczona przez wszystkich. To smutne, że moim jedynym towarzyszem jest duch, posiadający mordercze tendencje.
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony wiem, że Maria nie da mi spokoju dopóki nie osiągnie swojego celu, a z drugiej strony podzielam jej chęć zemsty, chociaż wiem, że nie jestem w stanie nikogo zabić. Rodrigo zamordował nie tylko moją rodzinę, ale także siostrę Gertrude i prawdopodobnie także Lillian. Mój szósty zmysł miał racje. To prawdziwy psychopata. Może to ja powinnam zadzwonić na policje?
Nie pamiętam kiedy szklarnia opustoszała, a słońce zaszło. Nie wiedziałam też jak długo ojciec Rodrigo stał w drzwiach, przyglądając mi się lubieżnie, ale wiedziałam, że blokuje mi jedyną drogę ucieczki. Jak kiedykolwiek mogłam myśleć, że jest tylko nieszkodliwym, podstarzałym zgorzknialcem z dużym apetytem? Zaczął mnie wypytywać o różne rzeczy, nie tylko o mały katechizm, ale i o to co wiem na temat medalionu. Wcisnęłam mu kit, ale nie jestem pewna czy mi uwierzył. Przyznał się jednak do tego, że znał zakonnicę, która wcześniej nosiła krzyżyk, który teraz chowam pod habitem. Wydawał się chwalić tym, że była mu bliska, aczkolwiek szalona i zniknęła niedługo po swojej siostrze, a teraz prawdopodobnie jest zamknięta w jakimś psychiatryku. Był też bardzo zadowolony z faktu, że medalion, należący do klasztoru, odnalazł się po wielu latach. To była Boża ręka, która przywróciła krzyż na jego prawowite miejsce… bla, bla, bla… z każdym słowem podchodził bliżej, nie spuszczając ze mnie wzroku.
Głosy syczały mi do ucha abym uciekła i po raz pierwszy w życiu, nie bacząc na nic, dobrowolnie się im poddałam. Pociemniało mi przed oczami i przeraźliwe krzyki wypełniły moje uszy. Miałam nadzieje że i tym razem w mojej pamięci pojawi się wielka, czarna dziura, lecz niestety, jak już wam mówiłam, nie można mieć wszystkiego. Nadal pamiętam, jak bez jakiegokolwiek zawahania chwytam za szpadel, który oczywiście dostrzegła Maria, bo ja z pewnością nie spostrzegłabym go w tych ciemnościach, i uderzam nim jak mogę najmocniej w brzuch zbliżającego się do mnie księdza. Raz, dwa, trzy razy, potem w głowę, a następnie gdzie popadnie, krzycząc razem z Marią. Czarne plamy przesłaniające mi wzrok zniknęły, krzyk zamarł w gardle, a ja zdałam sobie sprawę, że ksiądz leży na ziemi z członkami ułożonymi pod bardzo dziwnym kontem, a jego głowa przypomina bardziej rozłupane jajo niż ludzką głowę.
Szpadel uderzył z hukiem o kamienną podłogę szklarni, a szepty Marii szemrały delikatnie dopóki nie ucichły całkowicie.

Zostałam sama. 



















https://imgur.com/gallery/2W8xr

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz