W
uszach nadal słyszę wycie syreny kartki pogotowia i zdesperowane
krzyki siostry, która znalazła ciało. Minął już tydzień odkąd
ostatni raz słyszałam głosy, więc moja głowa jest stosunkowo
pusta i musi się czymś napełnić. Mogą to być równie dobrze
przeraźliwe krzyki.
Próbowałam
dowiedzieć się czegoś na temat egzorcyzmów. Zapytałam się o to
ojca Rodriga, który przychodzi codziennie do klasztoru, aby nas
wyspowiadać, ale ten jedynie popatrzył na mnie jak na małe dziecko
i kazał przynieść sobie kawałek ciasta z kuchni. Modlę się o
to, aby głosy wybrały go na kolejną ofiarę. Jeśli znowu się
pojawią, oczywiście.
Nie
tęsknie za nimi. Jest mi o wiele lżej niż wcześniej. Teraz, kiedy
już wiem, że nie jestem szalona całodobowo, jedynie tu i ówdzie i
nie jest to zależne ode mnie, czuje się o wiele lepiej. Próbowałam
znaleźć coś na temat opętań i egzorcyzmów w bibliotece, ale
chyba nie jest to temat przeznaczony dla dobrodusznych sióstr, bo
nie było na ten temat za wiele, a to do czego udało mi się dogrzebać było mi już znane z filmów.
Powiedzmy, że kąpiel w wodzie święconej mi raczej nie pomoże.
Siedzę
przy biurku i od 5 godzin wpatruje się w ścianę wymyślając coraz
to nowe rodzaje opętania i zaczynam myśleć, że może nie jestem
tak całkiem normalna. Głosy w mojej głowie zniknęły, ale nadal
coś słyszę. Coś z zewnątrz. Coś co mnie woła, co chce być
odkryte. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszałam i
zastanawiam się czy nie jest to kolejny etap mojego opętania. Może
moja głowa była za mała dla głosów? Może potrzebowały więcej
przestrzeni i teraz będą mnie nękać z zewnątrz?
Nadal to słyszę, nie mogę się powstrzymać, musz...

https://pl.pinterest.com/pin/676806650234176811/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz