Matka
Przełożona uwielbia swój gramofon. Ja z drugiej strony mam ochotę
rzucić nim o ścianę za każdym razem gdy go słyszę. Siedziałam
u niej przez ponad dwie godziny nie wiedząc co powinnam bardziej
starać się zignorować, fałszujący gramofon czy jej kazania na
temat dobrego zachowania i wymówki, że znikam podczas modlitw.
Wiedziałam, że prędzej czy później wezwie mnie do siebie na
dywanik. Jedyna dobra wiadomość jest taka, że i gramofon i ona tak
bardzo wyprowadzili mnie z równowagi, że zapytałam ją o krzyżyk
z gablotki, zanim zdążyłam się powstrzymać. Gdybym miała
paranoje pomyślałabym, że to nie ja zadałam to pytanie, lecz ktoś
inny
pociągnął
za moje struny głosowe, ale nie
mam paranoji, więc nie będziemy się w to zagłębiać.
W
każdym razie Matka Przełożona nie potrafiła odpowiedzieć na moje
pytania, co za bardzo mnie nie zdziwiło i pozwoliła mi
wziąć sobie krzyżyk. Być może miała nadzieje, że uratuje to
moją duszę. Wtedy ojciec Rodrigo zapukał do gabinetu i poprosił
matkę o chwilę swojego czasu.
Byłam
już przy drzwiach, kiedy gramofon, prawdopodobnie zaraził się
czymś ode mnie i całkiem zwariował. Tak jak już mówiłam
gdybym miała paranoje pomyślałabym, że to wszystko przeze
mnie, ale wolę obarczyć winą Ojca, który najpierw
wytrzeszczył oczy i skropił go wodą święconą, a potem próbował
go wyłączyć, klnąc siarczyście. Piski i wycia dochodzące z
gramofonu, przekleństwa Ojca i krzyki Matki słyszałam jeszcze
długo po tym jak uciekłam z gabinetu i schowałam się za filarem
próbując bezskutecznie się uspokoić.
Gdybym
musiała spędziłabym cały dzień zamknięta w pokoju z nawiedzonym
gramofonem, tylko po to, żeby uzyskać to co właśnie, całkowicie
niechcący, uzyskałam. Odpowiedzi.Teraz siedzę w pokoju, opatulona
ciszą i wpatruje się w dwie wygrawerowane na tyle krzyża
litery: SP. P oznacza Pena, moje nazwisko. Nigdy nie dowiedziałam
się co oznacza litera S. Być może tak zaczynało się imię osoby
do której wcześniej należał medalion, zanim dostała go mama, aby
przekazać go potem Anastazji, która powinna mieć go na szyi,
podczas gdy wolno rozkłada się na cmentarzu Almudena. Cisza
dudni mi w uszach, szmery ocierają się o kanty mojej świadomości,
a chłodny metal rozjaśnia mi umysł i wiem, że wszystkie okropne
rzeczy, które przytrafiły się mnie i mojej rodzinie, są związane
z miejscem, w którym dobrowolnie się zamknęłam.

https://www.youtube.com/watch?v=vIA40_cX2es
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz