Stało
się coś, czego obawiałam się odkąd pierwszy raz założyłam na
siebie habit. Straciłam kontrole.
Kiedy
postanowiłam się tutaj ukryć, postanowiłam także zmienić to, co
doprowadziło mnie na skraj załamania. Nauczyć się kontroli.
Myślałam że będzie to łatwe i, chociaż nie było aż
tak ciężkie, na początku wymagało to wiele wysiłku i
koncentracji. Inne siostry myślały, że jestem wyjątkowo oddaną
Panu, cichą i bardzo zamkniętą w sobie duszyczką, a ja po prostu
starałam się zamknąć w sobie krzyki. Upchnąć je tak głęboko w
otchłań mojej duszy, aby nie były w stanie się wydostać. Po
miesiącu zaczęłam wierzyć w to, że być może jestem w stanie
się wyciszyć i nie rozpętać kolejnego piekła. Ale potem
dostrzegła mnie siostra Gertruda. Pośród wielu innych, bardziej
pobożnych, bardziej oddanych, bardziej zaangażowanych sióstr musiała wybrać właśnie mnie. Może wyczuła, że coś jest bardzo
nie tak. Nie ze mną, oczywiście, ale z sytuacją w jakiej się tu
znalazłam. Takie wydarzenia pozostawiają po sobie ślad. Tak więc
zaczęła szperać, wiercić mi dziurę w brzuchu o byle drobiazg,
chodzić za mną… ciągle czułam na sobie wzrok jej wścibskich
oczu, a zainteresowanie jakim mnie obdarzała na każdym kroku
zaczęło kleić się do mnie niczym lep na muchy. Cisza
zamieniła się w szmery, szmery zamieniły się w szepty, a szepty
są na tyle niebezpieczne, że wystarczy stracić kontrole chociażby
na sekundę, aby zrozumieć co starają się przekazać. A starały
się aż za bardzo. Prawdopodobnie bardziej niż ja starałam się je w
sobie stłumić.
Ale
to było wczoraj. Dzisiaj siedzę na strychu w kaplicy, pośród
pajęczyn i pudełek ze świecami i zastanawiam się, czy wciąż
mnie szukają. Prędzej czy później będę musiała stąd wyjść,
ale na razie skupiam się na odzyskaniu kontroli. Nadal słyszę jak głosy szepczą mi do ucha. Chociaż jedno ucho już zostawiły w spokoju, i tak są głośniejsze od syreny karetki, która powoli cichnie w oddali.
Mam
nadzieje, że szepty także ucichną. Tak jak serce Siostry Gertrudy.
https://allegro.pl/oferta/sztuczna-pajeczyna-pajaki-dekoracja-na-halloween-6978865315
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz