Od
godziny wpatruję się w ciemne plamy na podłodze. Krwi nie ma specjalnie dużo, ale o wiele więcej niż mogłoby wypłynąć z rany, która
pojawiła się na moim przedramieniu. Leżący na łóżku habit jest rozdarty, jakby ktoś
zaatakował mnie nożem. Dobrze by było gdybym pamiętała kto,
gdzie i jak, ale w życiu nie można mieć wszystkiego, więc chyba
będę musiała pogodzić się z tym, że mam wielką czarną dziurę
w pamięci i żadna igła i nić jej nie zacerują.
Głosy
z dnia na dzień przybierają na sile. Nie pozwalają mi się skupić,
a wiem, że muszę sobie przypomnieć co się wydarzyło w tą noc,
kiedy udałam się do piwnicy i wypiłam za dużo wina. Pamiętam jak
przez mgłę wędrówkę przez klasztor i wrażenie, że ktoś mnie
obserwuje. Byłam wtedy zbyt pochłonięta użalaniem się nad stanem mojej
psychiki, aby móc w sposób racjonalny ocenić sytuację, a dopiero
teraz doszłam do wniosku, że ktoś na pewno widział całą moją
pijacką eskapadę. Być może ten ktoś powinien był trzymać się
z daleka, a jej krew nie zdobiłaby teraz mojego biednie wyposażonego
pokoju. I nie tylko mojego pokoju, ale całej drogi z piwnicy. Tych
śladów już się pozbyłam, jeszcze przed wschodem słońca, kiedy obudziłam się na podłodze kaplicy wysmarowana krwią i z potwornym bólem głowy. Resztkę krwi znajdującą się w
moim pokoju pozostawiłam z nadzieją, że pomoże
mi sobie przypomnieć. Jak na razie nie pomogła mi za wiele.
Głosy
podpowiadają mi, że to strata czasu, że powinnam odpuścić i
skupić się na ważniejszych sprawach. Z jednej strony witam je
niemal z ulgą, ale z drugiej strony wiem, że tym razem muszę być
silniejsza. Coś się wydarzyło. Zrobiłam coś złego,
chociaż nie wiem co i nie wiem komu. Powinnam po prostu wyjść na
posiłek i policzyć siostry, ale jak na razie nikt nie pojawił się
z wiadomością o kolejnym nieszczęściu, a dzwony biją od czasu pobudki w normalnym
trybie, tak więc mam powody aby sądzić, że wszystkie zakonnice są
w jednym kawałku.
Jednakże głosy nadal obijają się o moją czaszkę, coraz mocniej i mocniej,
a wspomnienia z tamtej nocy przelewają mi się przez palce i znikają
na dobre. Im bardziej próbuje sobie przypomnieć, tym szybciej
zapominam. Jestem tak sfrustrowana, że mam ochotę krzyczeć, ale wiem, że jeśli
zacznę, nie będę w stanie przestać.
https://www.istockphoto.com/pl/obrazy/blood-on-floor
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz