piątek, 18 października 2019

Względna cisza


Głosy… szept, szmer, odległy okrzyk rozpaczy, skrobanie za ścianą, urwany płacz. Te odgłosy towarzyszą mi odkąd pamiętam. Przyzwyczaiłam się już do nich i niekiedy, gdy wokół mnie panuje względna cisza, przyłapuje się na tym, że szukam ich, a gdy nie mogę ich znaleźć w moim małym pokoju lub za zamkniętymi drzwiami, zaczynam zaglądać wewnątrz siebie. Widzicie, te odgłosy stały się znajomą częścią mojego życia. Nadmierna cisza sprawia, że zaczynam myśleć, zastanawiać się nad tym nad czym zastanawiała się, aż do tego samego końca, moja matka – czy aby nie zwariowałam.
Nie lubię takich myśli, bo wiem że nie jestem szalona, ale nie zdołałam przekonać do tego mojej matki, więc wątpię, aby inni mi uwierzyli. Może powinnam była schować się gdzieś indziej, gdzieś gdzie coś się dzieje, gdzie panuje większy zgiełk, wciągający nas w siebie niczym wir, bezpieczny i odwracający naszą uwagę od nas samych i tego, co dzieje się wewnątrz naszych serc i naszych umysłów. Może wtedy myśli nie krępowałyby moich ruchów niczym trująca winorośl oplatająca każdą cząstkę mnie, która nadal pozostaje racjonalna, za każdym razem gdy znajduję się w środku ciszy. Z drugiej strony jestem pewna, że tutaj nikt mnie nie znajdzie, bo kto szukałby mnie w zakonie? Zakonnicą? Ja? Ale właśnie o to mi chodziło. Wiedziałam, że wybrałam dobrze, gdy zamknęły się za mną wielkie, żelazne drzwi i po raz pierwszy od bardzo długiego czasu usłyszałam ciszę. A potem pojawiły się głosy.
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego w ogóle o tym piszę. Nie jestem szalona, ale potrzebuje zebrać wszystko to, co czuje i przelać to „na papier”. Może wtedy lepiej zrozumiem co się ze mną dzieje. Może te wpisy będą pewną formą terapii. Chociaż nie jestem szalona, więc na co mi terapia?

                                                            https://www.maxpixel.net/Old-Door-Portal-Old-Gate-Input-Door-Wood-Goal-2856963

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz